Kiedy robiłam ten fotoreportaż z Chrztu Św., od czasu mojego ostatniego spotkania z Kajem i jego rodziną minęło trzy miesiące. Ja wiem, że malutkie dzieci rosną bardzo szybko, ale kiedy zajrzałam do kołyski, po prostu nie poznałam gościa! Ledwo się w niej mieścił! Zobaczcie sami, jaki był malutki podczas naszej pierwszej wspólnej sesji.
Jedno się nie zmieniło: to właśnie to jest ta osoba, która ma obecnie w domu najwięcej do powiedzenia. Czy mnie to dziwi, absolutnie nie! W domu, w którym najważniejsze są miłość, bliskość i uważność, nawet chaos przygotowań do uroczystości, jest jakiś taki „przyjazny”. Dom, w którym drzwi się praktycznie nie zamykają i co chwilę wpada ktoś z dobrym słowem, tętni życiem. Radość z tego, co ma się wydarzyć, czuć w powietrzu. Udział w samej ceremonii Chrztu Św. Kaja był dla mnie naprawdę poruszającym przeżyciem.
Życzę wszystkim dzieciom, które mają zostać ochrzczone, aby ich rodzice przygotowali się do tej uroczystości i przeżywali ją tak głęboko jak Magda i Michał oraz cała ich rodzina.
A i jeszcze: zajrzyjcie koniecznie na Magdy blog, gdzie bardzo ciekawie pisze o macierzyństwie, słodkościach, podróżach i w ogóle o życiu. Ja jestem wielką fanką:)




























