Zawsze chciałam zrobić reportaż ślubny w takich okolicznościach. Przepiękna uroczystość odbyła się w starym kościele w Parafii Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Krzęcinie. Zaplanowana w każdym szczególe z wielką dbałością o dekoracje i oprawę. Ślub przy świecach? jak w bajce… Nie zabrakło wzruszeń, łez i wielkich emocji, jakie zawsze towarzyszą najbliższej rodzinie w takiej chwili.
Weselni goście bawili się w klimatycznej restauracji Krakowiacy i górale. Oj było wesoło na tym przyjęciu, najchętniej pokazałabym Wam wszystkie zdjęcia, ale wiadomo… to prywatna uroczystość…
W dniu tego ślubu pobiłam swój rekord, jeśli chodzi o fotografowanie bez przerwy. Fizycznie nie dałabym rady, gdyby nie prześwietne szelki, które uratowały mi plecy. A psychicznie – cóż – w takiej atmosferze mogłabym pracować do samego rana…
To jest jedna z tych rzeczy, za które kocham reportaż ślubny: tyle endorfin w jednym miejscu. To się mi zawsze udziela.
Więcej zdjęć z innych fotoreportaży ślubnych możecie zobaczyć tutaj
Z czasem na blogu będą pojawiać się inne fotoreportaże. Sezon ślubny 2018 zakończony, teraz mogę nadrabiać zaległości.










































